Forum M.    A.    F.    I.    A. Strona Główna
M. A. F. I. A.
Młodzieżowe Aktualne Forum Inteligentnych Adresatów
FAQ Szukaj Użytkownicy Grupy Galerie Rejestracja Zaloguj

Forum M. A. F. I. A. Strona Główna
Forum M. A. F. I. A. Strona Główna Książki Witam ;)
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat
Napisz nowy temat     Odpowiedz do tematu
Nie 1:45, 01 Sie 2010
Autor Wiadomość
Adam
Gość



Temat postu: Witam ;)
Witam Serdecznie pisze na tym forum poniewaz chcial bym uzyskac opinie na temat "dziela" stworzonego przez mego Przyjaciela..;)
Chlopak wadpi ze to co pisze jest dobre,ja natomiast twierdze ze to co pisze jest wspaniale....ale nie chodzi o to byscie twierdzili tak jak ja tylko szczerze sie w tym temacie wypowiedzieli o to i to "dzielo"






1. Wszyscy mówią tylko o jednym...

Upalne lato w Panamie dawało wszystkim niezle w kośc. Można było zauważyc już takich, co na głos, sami do siebie, klnęli na żarzące się słońce. Nic dziwnego. Od trzech tygodni na niebie nie pojawiła się żadna wieksza chmura, nie wspominając nawet o kropli deszczu.
Chyba tylko jednej osobie w całym mieście upał nie przeszkadzał. Daniel Teller najzwyczajniej w świecie nawet nie zwracał na niego uwagi. Bo gdzie w miłości miejsce na upał?
O tak! Daniel był zakochany. Jego serce skradła niejaka Veronica i wspólnie już od pół roku tworzyli sympatyczną i szczerze kochającą się parę.
Daniel, dziewiętnastoletni chłopak, kilka tygodni temu ukończył szkołę średnią. Na tym etapie jego nauka miała się zakończyc. Nie miał pieniędzy na żadne studia, a wypłata z pizzerii, w której pracował jako dowoziciel, również nie otwierała przed nim żadnej konkretnej perspektywy. Zresztą, szczerze mówiąc, Daniel nie miał żadnych zainteresowań, które mógłby doskonalic na studiach.
Chłopak mieszkał samotnie w małym domku, w którym jeszcze przed dwoma laty mieszkała z nim jego matka. Ona się jednak zakochała w przypadkowo poznanym, poczatkującym prezenterze telewizyjnym z Toronto i w pół roku pózniej mieszkała już z nim jako Susannah Teller-Vivid. Chłopak nie widział swojej matki przeszło półtora roku, a ona sama przypominała sobie o jego istnieniu przy okazji ważniejszych świąt, dzwoniąc do niego z życzeniami.
Daniel swojego ojca widział po raz ostatni mając 3 lata, a jego wspomnienia z tego okresu są bardzo mgliste.
Był czwartek, 27 czerwca 2008 roku.
Daniel wyszedł ze swojego domku i ruszył po Veronicę, by zabrac ją do kina. Właśnie dziś wypadało 6 miesięcy odkąd ze sobą byli. Chłopak nie był zadowolony, że nie może zaprosic swojej dziewczyny na żadną kolację, ale zwyczajnie nie było go stac. Dziewczyna najwyrazniej nie miała mu tego za złe, albo tego nie okazywała.
Mieszkali niedaleko siebie, więc chłopak był u niej już po kwadransie. Gdy tylko wyszła z domu, Daniel miał ochotę walnąc się pięścią w czoło.
Veronica była ubrana w cieniutką białą sukienkę za kolana i niewysokie szpilki. Blond włosy miała rozpuszczone. Możnaby pomyślec, że wybierała się na swój... ślub, ale raczej nie z Danielem, który ubrał krótkie, czerwone spodenki i żółtą koszulkę. On wybierał się do kina, ale dziewczyna chyba za poważnie wzięła do siebie sprawę spotkania.
Gdy tylko do niego podeszła, lekko nadstawiła usta, czekając na powitalny pocałunek, ale chłopak tylko...
- Jak ty wyglądasz?! - krzyknął z oburzeniem i złapał się za swoje jasnobrązowe, dłuższe włosy, przy okazji targając je na wszystkie strony.
Dziewczyna spojarzała na niego zaskoczona.
- Myślałam, że będzie ładnie. Zaraz się przebiorę. - Odwróciła się w stronę domu.
- Ładnie? Jest olśniewająco! Jak ty przy mnie wygladasz?! Nie! Jak ja wyglądam przy tobie?! Idziemy tylko do kina... - dokończył zrezygnowany.
- Czyli jest okey? - zapytała niepewnie.
Daniel tylko skinął głową i delikatnie ją pocałował.
- Ty głupku - powiedziała po chwili. - Naprawdę nie masz się czym już bulwersowac?
Nic nie odpowiedział tylko objął ją w pasie i ruszyli ku centrum Panamy. Dotarli na rynek pół godziny pózniej. Pierwsze co rzuciło się Danielowi w oczy były broszurki "Kolei Ameryki". Chłopak wywrócił oczami i starał się nie zwracac na to uwagi. Uniemożliwiło mu to jednak zbiorowisko ludzi kilkadziesiąt metrów przed nimi.
Tłum zebrał się przy jakimś podwyższeniu, na którym jakiś elegancko ubrany mężczyzna wykrzykiwał coś o... "Kolei Ameryki".
Daniel od razu odwrócił głowę w drugą stronę, lecz Veronica puściła jego dłoń i zaczęła przeciskac się przez tłum.
Zrezygnowany Daniel postanowił zostac tam, gdzie stał, a przy okazji musiał wysłuchiwac krzyków mężczyzny na podeście:
- Mamy jeszcze 3 bilety na pdróż "koleją Ameryki"! Wystarczy wylosowac numerek i czekac, a byc może w poniedziałek będzie mogli wyruszyc w podróż przez Amerykę Północną zupełnie za darmo!
A to ciekawe, pomyślał Daniel, byłęm pewien, że bilety są tak kosmicznie drogie, by foryuna wydana na budowę tej kolei się zwróciła, a tu, najnormalniej w świecie, bilety są darmowe!
Przez ułamek sekundy miał ochotę wziąc udział w losowaniu, ale zrezygnował, gdyż nie widział potrzeby przez dziesięc dni jechac do Toronto. Mógłby pojechac do matki, która przecież tam mieszkała, ale i tak ona tego lata miała przyjechac do niego A przynajmniej tak zapowiadała. Drugim powodem, dla którego zrezygnował było to, że musiałby wylosowac dwa z trzech biletów, by móc zabrac ze sobą Veronicę Takiego szczęścia nie miał nigdy.
Veronica wyszła z tłumu trzymając w dłoni dwie zielone karteczki.
- Masz - podała mu jedną uśmiechając się.
Daniel spojrzał na karteczkę, na której widniała tylko liczba "25".
- O ... - jęknął.
- O tak! Ja mam "18". Za pół godziny ostatnie losowanie, więc trochę tu zabawimy.
- Za pół godziny to my bedziemy się zajadac popcornem oglądając napisy początkowe filmu - spojrzał na nią wymownie.
- Och, ale wrócimy tu po filmie, dobrze?
- Niech Ci będzie. Naprawdę wierzysz, że któreś z nas wygra bilet?
- Jak ci bardzo ten los przeszkadza, to ja go z chęcią wezmę...
- Chodzmy już - wymijająco popędził swoją dziewczynę i ruszyli do kina.
Na zwiastunach przed ich filmem została również wyświetlona reklama "Kolei Ameryki", którą Daniel obejrzał z zaskoczeniem, ale i zażenowaniem. Zaczynało go już od tego mdlic. "Kolej Ameryki" była wszędzie!
"Kolei Ameryki" była ogromnym przedsięwzięciem na skalę międzykontynentalną, w którym udział brały obie Ameryki. Przedsięwzięciem dla Daniela zupełnie niepotrzebnym.
Pierwsze plany jej budowy pojawiły się już przed dziesięcioma laty. Od tego czasu zaczęto tworzyc fundusze, które mogły pozwolic na jej stworzenie. W końcu, gdy 3 stycznia 2006 roku sam prezydent Stanów Zjednoczonych ogłosił publicznie, że zebrano wystarczające środki, budowa ruszyła pełną parą na odcinku łączącym Panamę i Toronto. Specjalnie dla tego przedsięwzięcia wybudowano osobne torowisko, przy którym powstało 5 stacji na krótkie przystanki w Gwatemali, Meksyku, San Antonio, Atlancie i Montrealu.
Największą jednak atrakcją miał byc sam pociąg skonstruowany od zera, wliczając w to wagony, zbudowany tak, by oddawac klimat lat dwudziestych dzeiwetnastego wieku. Luksusowe wnętrzne, a jednocześnie powrót do przeszłości.
Sensacją jednak stało się to, że lokomotywa miała ciągnąc niewyobrażalną liczbę wagonów - 37.
Po półtorej godzinie w kinie, na komedii romantycznej, która zanudziła Daniela na śmierc, para ruszyła w drogę powrotną do domów.
Najpierw jednak musieli zawitac do centrum. Jakże wielkie było zdziwienie Veronicii i ulga Daniela, gdy ujrzeli, że zbiorowiska już nie ma. Losowanie się odbyło, a troje szczęśliwców wygrało bilety. Koniec imprezy.
Daniel i Veronica w ciszy poszli dalej, po drodze słysząc wciąż podniecone szepty o "Kolei...". Pół godziny pózniej Daniel wracał już do swojego domu , po uprzednim odprowadzeniu Victorii i czułym pożegnaniu.
Był zmęczony, dlatego po powrocie tylko się wykąpał i położył do łóżka. Przed zaśnięciem zawsze oglądał telewizję i mimo zmęczenia tak było również dzisiaj. Ostatnią rzeczą, którą pamiętał z tego dnia była reklama "Kolei Ameryki".


2. Co się dobrze zaczyna, to się zle kończy.


Piątek okropnie mu sie dłużył. Upały wciąż nie dawały spokoju i większośc dnia Daniel przespał Nie miał ochoty na nic więcej. Dopiero wieczorem wydarzyło się coś nieoczekiwanego. Coś, co miało zmienic jego życie.
Zadzwonił telefon.
Chłopak właśnie się kąpał, gdy usłyszał dzwięk telefonu. Wyskoczył z wanny, owinął się ręcznikiem i pobiegł do salonu.
- Halo?
- Dzień dobry! Czy mam przyjemnośc z Danielem Tellerem?
- Tak, przy telefonie.
Mam ogromną przyjemnośc powiadomic, iż wygrał pan bilet na "Kolei Ameryki"!
W pierwszym odruchu Daniel miał ochotę parsknąc śmiechem, ale po sekundzie usłyszał w słuchawce:
- Czy to pan miał los z numerem "25" w loterii "Kolei Ameryki"?
J00:46:24uż miał zaprzeczyc, gdy przypomniał sobie wczorajszy wypad z Veronicą do miasta. Dziewczyna wzięła dwa losy - jeden dla siebie i jeden dla niego, choc wcale jej o to nie prosił. Zapamiętał numer swojego losu... "25"...
- T-tak - wydukał.
- Wspaniale! Pozostaje mi tylko powiadomic pana, że pociąg rusza w poniedziałek w południe ze stacji specjalnej, na którą zostanie pan przewieziony podstawioną taksówką. Kierowca będzie czekał pod pańskim domem o 11.
- Ee... - jak dla Daniela to wszystko działo się odrobinę za szybko.
- Coś nie tak? - zapytał mężczyzna po drugiej stronie.
- Ekhm... Skąd ma pan mój numer telefonu? Jak taksówkarz trafi pod mój dom, skoro nie podawałem mojego adresu? I wreszcie, skąd pan wie, jak się nazywam?
- Och, przecież musiał pan podac te wszystkie dane odbierając los.
Acha! Więc wszystko wiedzą od Veronici!
- Ach, racja - powiedział Daniel, któremu nie chciało się wszystkiego tłumaczyc.
- Mam nadzieję, że wszystko jest jasne? - Zapytał głos w słuchawce.
- Tak... tak. Do widzenia.
- Do zobaczenia!
Daniel odłożył słuchawkę i usiadł na kanapie. Był teraz bardziej zaszokowany tym czego się dowiedział niż w pierwszej chwili.
Wygrał bilet na "Kolei Ameryki", a nawet tego nie chciał. I nie zamierzał się nigdzie ruszac z Panamy. Nie zamierzał również mówic Veronice, że dała mu zwycięski los. Postanowił, że w poniedziałek rano, gdy taksówka specjalna podjedzie pod dom, po prostu powie kierowcy, że nie może jechac.
A gdyby... Oddac los Veronice? Ona przecież chciała jechac...
Nie! Nie chciał się z nią rozstawac. Nic jej nie powie. Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. Może za kilka lat wspomni jej o tym wszystkim, ale usprawiedliwi się tym, że nie chciał jej opuszczac.
Swoją drogą, miał ochotę sprawdzic jej uczucie. Ciekaw był, czy wybrałaby podróż luskusowym pociągiem, czy została z nim. Po chwili odrzucił tę myśl karcąc się w duchu, za to że chchiał poddawac testom miłośc Veronici do niego.
Daniel resztę wieczoru dużo rozmyślał. O podróży, Veronice, losach... Jak mógł o tym zapomniec?! Przecież Veronica też miała los! A jeżeli szczęście uśmiechnęło się również do niej i też wygrałą bilet? Mogliby razem pojechac do Toronto i odwiedzic jego matkę!
Chwilę się zostanowił. Przecież gdyby ona wygrałą bilet, to chyba by go o tym poinformowała? A może postanowiła to samo co Daniel, by zachowac to dla siebie? Chłopak zdecydował skierowac się do samego zródła informacji i jednocześnie do kogoś, kto na pewno powie mu prawdę - postanowił oddzwonic do mężczyzny, który sam powiadomił go o wygranej biletu na "kolei Ameryki".
Zasnął gorączkowo przypominając sobie numer losu Veronici... "18".
Do góry
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Wyświetl posty z ostatnich:
Do góry
Napisz nowy temat     Odpowiedz do tematu
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Regulamin